Czwarty dzień zwiedzania

 Trasa: Playa de la Arena (Hotel) - wulkan Teide -  Valiflor - Hotel

Kolejną wycieczkę jaką sobie zaplanowaliśmy była podróż na wulkan Teide. Tego raczej nie można opuścić będąc na Teneryfie. Standardowo wyruszyliśmy zaraz po śniadaniu, czyli po 8:00, tak żeby przy dolnej stacji kolejki być jak najwcześniej, żeby później nie stać w dużej kolejce. Pamiętajcie aby zabrać ze sobą kurtkę i długie spodnie, ponieważ na górze było tylko 6 stopni.
Poniżej mapa, na której widać od której strony podjeżdżaliśmy pod wulkan, oczywiście zależne jest to w jakiej miejscowości jest hotel.



Trasa z Hotelu pod dolną stację kolejki na wulkan Teide

Ta trasa jest inna niż poprzednie, ponieważ gdy już wiedzie się na teren parku, to krajobraz zmienia się na typowo wulkaniczny, surowy, gdzie praktycznie nie ma już żadnych roślin, tylko kamienie, skały i lawa. Na zdjęciach poniżej widać jak jałowy jest to teren.



Street View - jeden z punktów widokowych po drodze

Po dojechaniu na miejsce udaliśmy się do kasy i czekaliśmy na odjazd kolejki. O samym wulkanie możecie sobie przeczytać w internecie, ale naprawdę warto tu przyjechać i wjechać na górę. Patrząc na niektóre street view strasznie się cieszę, że byliśmy przed sezonem, ponieważ wydać na nich jak zapchane są parkingi i dojazdy do ciekawszych miejsc, a jak my jeździliśmy to była naprawdę luźno i mało ludzi. 


Street View - parking przy kolejce na Teide


Widoki na górze były niesamowite, warto sprawdzić wcześniej czy będzie pogoda, żeby nie było za dużo chmur. Oczywiście na górze można sobie trochę pospacerować niedaleko kolejki, ale żeby dostać się na sam szczyt, trzeba mieć specjalne pozwolenie, które można wcześniej zarezerwować i opłacić tylko przez internet na stronie kolejki. Pamiętajcie że z miejscami jest problem i nie wiem jak dużo wcześniej trzeba byłoby rezerwować, żeby taką wejściówkę dostać.
Po zjechaniu z wulkanu ruszyliśmy dalej, tak naprawdę jakieś 25 minut drogi i zatrzymaliśmy się w lesie na dłuższy odpoczynek. Na mapie zaznaczone dokładnie to miejsce.


Trasa do kolejnego przystanku, tym razem w lesie



Street View - zjazd do postoju w lesie

Skręciliśmy sobie do lasu na niewielką polanę z ławeczkami, gdzie można sobie trochę odpocząć. Było tu przyjemnie, spokojnie i cicho, chociaż podejrzewam, że w sezonie w tym miejscu sporo osób zatrzymuje się na postój. 
Stąd ruszamy już w stronę wybrzeża, a będziemy kierować się w stronę miasta Los Cristianos i autostrady TF-1, a dalej już do naszego miasta i hotelu.


Trasa od miejsca odpoczynku w lesie w stronę wybrzeża i powrót do hotelu





To już jest ostatnia trasa jaką przejechaliśmy i ostatni dzień zwiedzania wyspy. Przez pozostałe dni zwiedzaliśmy miasto w którym mieszkaliśmy i najbliższą okolicę oraz odpoczywaliśmy i relaksowaliśmy się w hotelu, który jak najbardziej polecamy. Mam nadzieje, że relacje z podróży po wyspie podobały się i przydadzą się osobą, które mają zamiar odwiedzić tą przepiękną wyspę.


Brak komentarzy: